Komentarzyk do Słowa Pana
Wielu z nas potrzebuje uzdrowienia fizycznego i duchowego, które może mieć miejsce. Chyba jednak na warunkach danych, wspominanej dzisiaj teściowej świętego Piotra. Po pierwsze Jezus się do niej zbliżył… Jezus pragnie być blisko nas, jako Przyjaciel, żebyśmy się przed Nim otworzyli, zaufali Mu, a wtedy może nas uzdrawiać i po prostu pokazywać nam, że nas kocha. Wyobraźmy sobie, że za kimś tęsknimy i chcemy się umówić, dzwonimy, a ta osoba mówi, „wiesz teraz mam szkołę, pracę, fajny film, zadzwoń później, albo wiesz co, wieczorem tak szybko Ci powiem, co chcę od Ciebie, na razie, pa”. Jezus chce się do nas zbliżyć i jest to jeden z warunków naszego uzdrowienia… Następnie „ujął ją za rękę”, to znaczy pokazał jej, że jest dla Niego, i że w ogóle jest ważna. Czasami mamy słabe uznanie swojej wartości i boimy się, że nas ktoś skrzywdzi i zachowujemy się jak osaczone zwierzę, które by wszystkich dookoła gryzło, ot tak ze strachu. Czasami mówimy, że nas się ktoś czepia, że coś od nas chcą i chcemy spokoju. Dlatego na nich warczymy i nawet gryziemy, raniąc często najbliższych. Teściowa św. Piotra wstała zdrowa i zaczęła usługiwać. Człowiek zdrowy wewnętrznie nie boi się służby. Wie, że dzięki służbie może wiele dobrego zrobić. Maryja przy zwiastowaniu powiedziała: „Oto ja służebnica Pańska…” Czy już wiesz, jak możesz służyć Bogu i ludziom wokół siebie? Jakie masz dary i zdolności do służby? Odkryj to, żeby nie marnować życia…
ks. Robert
Modlitwa
Kiedy Jezus przychodzi do domu Szymona Piotra, widzi ciężko chorą teściową. Natychmiast ją uzdrawia. Gdy całe miasto dowiaduje się o uzdrowieniu, idą do domu Szymona Piotra, oczekując takiego samego leczenia. Tłum pojawia się i Jezus nie potrafi skoncentrować się nad modlitwą. Co robi? Zamiast zostać i czynić cuda, wychodzi z mieszkania i znika we wsi. Kiedy apostołowie zauważają Jego nieobecność, idą do Niego i zdziwieni, pytają czemu nie został przy uzdrowieniu. Przecież jest okazja pomóc tylu ludziom! Jezus odpowiada że bez Boga, te czyny są bez sensu.
Często wydaje się nam, że nasze czyny są najważniejsze. „Musze pomóc mamie w kuchni, posprzątać u siebie w pokoju, pocieszyć kolegę, pobawić się z młodszą siostrą...” Oczywiście to są dobre czyny, ale kiedy gromadzi się tyle dobrych uczynków w naszym życiu, gubimy się w nich i przemieniają się w hałas. Jak w takim hałasie mamy usłyszeć Boga? Tylko On potrafi nam dać natchnienie do prawdziwego dobra. Zanim jednak zrozumieny to powołanie musimy najpierw usłyszeć Jego głos – jest to możliwe tylko przez ciszę. Dostajemy tą ciszę przez rozmowę z Nim - przez modlitwę. Zatrzymaj się wiec na chwilę wśród twych zajęć i pobądź w Jego ciszy...Co słyszysz?
Święci o cudach Mszy Świętej
Czy słyszałeś o najpiękniejszym darze ofiarowanym człowiekowi przez Boga? Czy wiedziałeś, że jest nim Msza Święta? „O, jak straszne tajemnice dzieją się w czasie Mszy Św. Wielka tajemnica dokonuje się w czasie Mszy Św.” – święta siostra Faustyna Kowalska.
Oznacza to, że my jako „pyłki” na ziemi, możemy spotkać się z Królem Wszechświata. Nie odmawiajmy takiego spotkania, z Kimś kto nas niezmiernie kocha.
Na wesoło… ks. Jan Twardowski
Opowiadał mi ksiądz, że znalazł się wieczorem na cmentarzu. Mrok zapadł. Zobaczył przy grobie bladego i wylęknionego człowieka.
- Proszę pana, niech pan się nie boi – powiedział ksiądz – ja jestem żywy
- Ale ja jestem umarły - usłyszał odpowiedź