Strona GłównaBiuletyn
Msze i NabożeństwaHistoria KościołaDuszpasterze
Siostry DominikankiPolska SzkołaNasza MłodzieżIntencje Mszalne
Albumy ZdjęcOrganizacjeGrupy MuzyczneSakramentyKontakt
Kontakt
Rok 2007

Rok Jubileuszowy 1957-2007

POLSKI FESTIVAL 2008

POSŁOWIE  KSIĘDZA  REKOLEKCJONISTY

 

Kochani,

Skończyły się nasze wielkopostne rekolekcje. Chciałem, by były one czasem wytchnienia. Takim zatrzymaniem się w biegu codzienności. Dlatego na myśl przewodnią naszych spotkań wybrałem słowa – zaproszenie Pana Jezusa: „Przyjdźcie wszyscy utrudzeni i obciążeni… Obiecuję, że dam wam wytchnienie” (por. Mt 11,28).

Czym jesteśmy utrudzeni? Tempem życia, pracą ponad siły, bez ograniczeń czasowych, ludźmi, których spotykamy, także w naszych domach, samotnością, niestety często tą we dwoje, zajęciem się bardziej chlebem niż niebem… A Boskie wytchnienie? Jest ono różne od tego w głębokim fotelu, czy na kanapie przed telewizorem, na hawajskiej plaży, czy na śniegu w górach. Boskie wytchnienie znaczy mieć czas na dotknięcie głębi własnego istnienia, na bilans chrześcijańskiej miłości, na dłuższą niż zwykle pogawędkę z Bogiem, albo na zamilknięcie i posłuchanie Jego głosu.

Sztuka chrześcijańskiego życia polega na odkrywaniu prawdy o Bogu, który jest Miłością. Jest to prawda niezmiernie fascynująca. Ten, kto ją odkrył pozwala, by Miłość z Boga pochłonęła go całkowicie.   To właśnie dlatego w rekolekcyjne dni tak dużo mówiliśmy o pięknie Boskiej miłości. Jaką ona jest? Przede wszystkim miłość z Boga jest ofiarna. Co pociągającego moglibyśmy powiedzieć o naszym Bogu, gdyby nie stał się człowiekiem dla naszego zbawienia. A zbawienie przyszło przez krzyż a ten jest szczytem ofiarnej miłości. „Nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół” uczy nas Jezus. Miłości nie można utożsamiać z zakochaniem, bo to wraża się w ludzkiej uczuciowości, która nie jest trwała. Trzeba przejść przez zakochanie do miłości – inaczej łatwo się zawieść i rozczarować. Jeżeli realizacja naszego chrześcijańskiego powołania ma doprowadzić nas do zjednoczenia się z Chrystusem na wieczność to musi wesprzeć się o miłość, która niszczy egoizm i pozwala być darem dla drugiego. Ten, kto prawdziwie trwa w miłości doświadcza nieba na ziemi, bo niebo jest niczym innym jak tylko doświadczeniem Miłości na wieczność. Ofiarny charakter miłości, domagający się w małżeństwie decyzji wyłącznej miłości do śmierci wielu przestrasza. Stąd fikcyjna rzeczywistość tzw. „wolnych związków”, „czy bycia na próbę”. Jako dzieci Boga – chrześcijanie nie możemy ulec takiej pokusie. Ona nie ma nic wspólnego z prawdą o miłości,             a wręcz przeciwnie staje się swoistą wylęgarnią egoizmu, który nie ma nic wspólnego z chrześcijańską wizją miłości. Bardzo chciałem byście tę prawdę zrozumieli i przyjęli. Inaczej realizacja chrześcijańskiego powołania jest niemożliwa.

Czy w tych dniach przyjęliście łaskę Boskiego wytchnienia? Wiem - to tajemnica Waszych serc. Niech tak pozostanie. Nie mogę jednak nie podzielić się z Wami obserwacjami, jakie towarzyszyły mi          w rekolekcyjne dni.  Było to niezmiernie mobilizujące do głoszenia Słowa uczucie bycia słuchanym.   Słuchać, w dzisiejszych czasach, to nadzwyczajna umiejętność. W tym konkretnym przypadku mówi ona      o zainteresowaniu Słowem naszego Pana. Wiara, jak uczył św. Paweł, rodzi się ze słuchania. To piękne uczucie mówić do tych, którzy są nie tylko religijni, ale i wierzący. Wiara to dar i zadanie, które przechowujemy w glinianych, kruchych naczyniach. Ta świadomość każe nam z niezwykłą delikatnością      i determinacją wiary strzec i wiarę życiem pomnażać.

Bardzo Wam dziękuję za świadectwo Waszej wiary. To moja trzecia wizyta w parafii Matki Bożej Królowej Pokoju w Calgary. Za każdym razem doświadczam tu prawdziwie chrześcijańskiego klimatu.      To wyraz ogromnej kultury, rozumianej w chrześcijaństwie jako włączenie się w Boskie działanie przez miłość. Bardzo Wam za to dziękuję.

Od mojego pierwszego z Wami spotkania Kochani, przed chyba sześciu laty, jesteście obecni pomiędzy kartkami mojego kapłańskiego brewiarza. Co to znaczy? Modlę się za Was wszystkich. O co?     By nie ustała w Was wiara. Niech wszystkim błogosławi Pan.

 

                           Ks. Radosław Kimsza, w Calgary 19 marca Roku Pańskiego 2008.